Wczoraj dojechalem do Eryvania. Jest zimno, jade na poludnie, olac Karabach, chce jak najszybciej w cieple rejony. To jest normalne i nienormalne zycie, normalne poniewaz jest radosc, ale jest i smutek(rzadziej :), ubrania sie zuzywaja, pory roku zmieniaja... ale czasem teskona za stabilizacja.
Ohhh, z tym pędem w ciepłe rejony to bardzo rozumiem, sama bym chętnie gdzieś się na zimę z PL przenosiła.
ReplyDeleteTrzymaj się ciepło, Filipie! Szerokiej drogi!
ReplyDeletebedziesz mial rece jak wokulski ;)
ReplyDeleteBardzo dziekuje za duchowe towarzyszenie ;) Juz jest calkiem cieplo, wrecz bywa goraco, a rece cale i zdrowe -wolalbym miec fortune Wokulskiego...
ReplyDelete