Bariera językowa okazała sie mocno zniechęcająca i zawróciłem dziś z rana do Turcji. Udało sie dotrzeć do granicy z Iranem, ale nocleg jeszcze po tureckiej stronie zawdzięczam słynnej kurdyjskiej gościnności. Dziś Pan Bóg pokazał ze pamięta o moich urodzinach -kiedy stałem na jakimś pustym prawie skrzyżowaniu gdzieś na prowincji jakiś dzieciak zaczął śpiewać "happy birthday" (takimi "przypadkami" utkana jest moja droga, np. dziś rano jak wstawałem z snu nad rzeka wypadły na mnie trzy psy, i po chwili "nie wiadomo dlaczego" uciekły zanim zdążyłem sie przestraszyć).
No comments:
Post a Comment