Wciąż Aleppo. Okazuje sie, ze żeby sie tutaj ożenić, nie trzeba tu juz ofiarowywać rodzicom wybranki wielbłądów. Liczy sie gotówka :) Arabskie pismo jest dla mnie niczym hieroglify, ale kupiłem mp3 i będę próbował uczyć sie arabskiego z jakichś audiolekcji. Syryjczycy są bardzo gościnni, nasz gospodarz przyjął do siebie 4 osoby na nocleg, towarzystwo jest bardzo fajne. Jutro podróż do Palmyry.
No comments:
Post a Comment